SZCZYGIEŁ SYBERYJSKI - carduelis carduelis

Zapewne wszyscy hodowcy pamiętają hasło - "nie można hodowac szczygłów w klatkach !".
Okazuje się że można i to bez wielkich problemów. Mutacje kolorowe można hodowac bez zezwolenia, a ptaki o wyglądzie jak w naturze za zezwoleniem na przykład Rejononowej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOS).
Ale, ale.....pamiętac trzeba o konieczności stworzenia ptakom odpowiednich warunków "mieszkaniowych". Ważna jest zatem wielkośc klatek i/lub wolier. Ważne jest posiadanie, w przypadku wolier tzw. "śluzy".
Trzeba też prowadzic dziennik hodowlany, zresztą jest on hodowcy niezbędny tak czy siak, no bo jak prowadzic lęgi bez dokumentacji hodowlanej ?
Z powyższego wynika, ze MOŻNA i NALEŻY te ptaki hodowac i rozmnażac. Tym sposobem coraz bardziej zanikac będzie odłów naszych rodzimych szczygłów przez kłusowników. Kto bowiem za kilka lat, kiedy hodowle szczygłów syberyjskich urosną w siłę, a tym samym spadnie ich (wysoka, zaporowa dzisiaj) cena, będzie zainteresowany naszym rodzimym szczygłem w celu rozmnażania ? Nasz ptak jest co prawda pięknie ubarwiony, ale mały i dziki, podczas gdy syberyjskie szczygły są znaczenie większymi ptakami, latami rozmnażanymi w niewoli, a przez to znacznie łatwiejszymi w hodowli.
Hodowców szczygłów syberyjskich przybywa w sposób lawinowy, sam zaliczam sie do tych, którzy te ptaki hodują. Mam pozwolenie na hodowlę szczygłów wydane przez katowicki RDOŚ na 10 lat. Mogę więc bez obawy bawic się tą rasą ptaków.

Mój pierwszy kontakt ze szczygłami syberyjskimi

Wystawa ptaków w Udine w 2004 roku na którą pojechałem z moimi kolegami z Klubu Hodowców Kanarków Kształtnych dała mi możliwość obejrzeć pierwszą zagraniczną hodowlę szczygłów i to nie u byle kogo. Hodowcą tym był Paolo Gregorutti. Zwiedziłem nie tylko jego hodowlę ale i sklep z towarami dla awifauny europejskiej i kanarków.
W zasadzie wtedy szczygły nie bardzo mnie interesowały, byłem przecież pochłonięty hodowlą kanarków kształtnych. Niemniej, byłem pod wrażeniem warunków hodowlanych stworzonych szczygłom jak i samych ptaków. W pewnym momencie znalazłem się w tunelu, świetnie oświetlonym, w którym po prawej i lewej stronie znajdowały się boksy z ptakami. Całość wykonana z aluminiowych profili. Widok niesamowity. W boksach zaś piękne szczygły, różnych kolorowych mutacji. Nic dodać, nic ująć. Wtedy przez myśl mi nie przyszło, że za 10 lat ja również będę szczygły hodował.
W roku 2007 byłem na wystawie w Reggio Emilia (też Włochy) gdzie zobaczyłem sporą ilość szczygłów na wystawie, a jeszcze większą na giełdzie. Ceny, jak na naszą kieszeń, były astronomiczne. Widziałem szczygła satyneta wystawionego za tysiąc euro !!!!
Został sprzedany za te pieniądze. Dzisiaj tak wysokich cen już nie ma, ale szczygły nadal są drogimi ptakami. Proszę zwrócić uwagę na zdjęcia na których widać ceny szczygłów wystawione przez sprzedających. Jeszcze raz przypomnę, że był to rok 2007.

Moje początki hodowli szczygłów syberyjskich

Mam kliku kolegów, którzy całkiem niedawno rozpoczęli przygodę z hodowlą szczygłów, cierpliwie sluchałem ich opowieści o problemach z lęgami, ale i powodzeniach hodowlanych. Słuchałem rozwazań i doświadczen w kwestii żywienia. Interesowało mnie od kogo ptaki do swoich hodowli sprowadzili i z jakiego kraju.
Po przeanalizowaniu całej tej nabytej wiedzy postanowiłem zakupic ptaki w Polsce, w dużej, sprawdzonej hodowli, która z powodzeniem prowadzi lęgi w każdym roku kalendarzowym.
Moja decyzja oparta została rownież na podejściu wlaściciela hodowli do nabywcy ptaków. Ważna dla mnie była bowiem i jest nadal, otwartośc i szczerośc sprzedającego, a nade wszystko wprost chęc przekazania wiedzy w zakresie hodowli, karmienia, leczenia, itd.
Tak więc wybrałem odpowiedni kierunek, zabrałem ze sobą jeszcze dwóch kolegów (też hodowców szczygłów) i pojechaliśmy za Żywiec do hodowli pana Henryka.
Wcześniejsze opisy hodowli pana Henryka nie odzwierciedlały tego co zobaczyłem na miejscu. Tylu szczygłów, w tak wielu mutacjach nie widziałem jeszcze nigdzie !!!
Tak dokładnego rozkładu "jazdy" hodowli nie otrzymałem od żadnego innego hodowcy.
CO JESZCZE CHCECIE WIEDZIEC ?, PYTAJCIE....- to słowa własciciela hodowli, co pominął dopowiadała pani Monika.
Pisałem w zeszycie co tylko zostało powiedziane, potem w domu przepisałem wszystko w wordzie i dałem kolegom, z którymi byłem z wizytą u pana Henryka.
Jakie efekty hodowlane wyszły z tej "imprezy"?
Moi dwaj koledzy, którzy w pomieszczeniach zamkniętych rozmnażają ptaki mieli młode szczygły już w kwietniu.
Ja zakupiłem dwie pary szczygłów, które od późnej jesieni 2014 roku (czyli od dnia zakupu) trzymałem w dużej klatce w pomieszczeniu zamkniętym (warsztat), a do wolier zewnętrznych wpuściłem kiedy było już ciepło, czyli w połowie maja.
Po drodze trafiła mi się przykra sprawa, jedną z samic znalazłem martwą w klatce, chociaż nic nie wskazywało na chorobę. Przyczyny upadku nie znam, natychmiast jednak zamówiłem i odebrałem następną samicę. Do wiosny nic złego się już nie stało, ptaki dobrze przezimowały, były wesołe i ruchliwe.


Rok hodowlany 2015 - Pierwsza para szczygłów i młode

Pierwsza para zainteresowała się gniazdem pod koniec maja 2015 roku, a na początku czerwca samica zniosła 5 jajek.
Nie sprawdzałem czy jajka są dobre przez cały okres wysiadywania. Jeden z moich kolegów niedowierzał mi i myślę, że nie wierzy do dnia dzisiejszego.
Nie jesteś ciekawy czy jajka są zależone ? - pytał.
Owszem - byłem, ale jeszcze bardziej bałem się, że samica porzuci gniazdo. Nie chciałem samicy płoszyc, zganiając ją z gniazda.
Dopiero kiedy zobaczyłem skorupki jajek wiedziałem, ze wykluły sie młode ptaki.
Kolejny etap - czy będzie samica karmiła i jak będzie się zachowywał samiec ?
Na szczęście było OK ! Młode się wychowały, dokładnie po 21 dniach pierwsze z nich opuściło gniazdo.
Nie odstawiłem młodych do innej woliery nawet jak młode się usamodzielniły. W tym czasie samica zniosła drugi raz jajka i spokojnie na nich zasiadła.
Tym razem były to cztery jajka, z których wykluły się cztery młode. Trzy wychowały się bez problemu i opuściły gniazdo po 21 dniach od wyklucia.
Smierci czwartego z nich się nie spodziewałem, bo miał już 10 dni i był w dobrej formie. Nie znam przyczyny upadku, nie będę więc gdybał.
Żadnej agresji ze strony rodziców ani starszego rodzeństwa w stosunku do młodych z drugiego lęgu nie zauważyłem.
Trzeciego zniosu już nie było, we wrześniu przeniosłem młode do innej woliery.

Rok hodowlany 2015 - Druga para szczygłów i młode

Druga para zagniazdowała tydzień później jak pierwsza. Samica zniosła sześć jajek z czego pięc było zalężonych. cztery ptaki sie wykluły i wychowały, pozostając w wolierze cały czas z rodzicami.
Samica zniosła cztery jajka w drugim lęgu. Jajka były zalężone i wykluły się młode.
Niestety, nie zawsze świeci słońce. Samica nie karmiła młodych. Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież świetnie sobie radziła w pierwszym lęgu.
Nie znałem przyczyny takiego zachowania, nic nie zmieniłem w żywieniu, tak samo sumiennie się ptakami opiekowałem przez cały czas.
Po paru dniach przeczynę poznałem, samica oślepła i o ile trafiała do gniazda to karmić młodych nie była w stanie.
We wrześniu młode ptaki przeniosłem do innej woliery.

Podsumowanie roku hodowlanego 2015-tego

Z dwóch par lęgowych w 2015 roku udało się wychować 11 młodych ptaków. Obydwie pary same wykarmiły młode, nie przejawiały w stosunku do modych w żadnym momencie agresji.
Można powiedzieć, że trafiłem na wzorcowe małżeństwa.
Wobec powyższego odstąpiłem tylko jednego wyhodowanego ptaka, mając nadzieję, że młode ptaki mają dobro w genach i w roku 2016 będą równie dobrymi rodzicami.


Rok hodowlany 2016

Ciepła zima, szybki zwiastun wiosny spowodowały niezłe "turbulencje" w mojej hodowli. Ptaki trzymane zimą w pomieszczeniu warsztatowym wskutek kwietniowych, a nawet marcowych ciepłych dni prawie szalały w klatkach. Zaryzykowałem, przeniosłem dwie pary lęgowe do wolier i popełniłem tym samym błąd, który kosztował mnie stracony sezon lęgowy. Nagle się oziębiło, ptaki były zdezorientowane, nerwowe.
Było im po prostu źle. Jedna samica zniosła co prawda jajka do gniazda, ale z wysiadywaniem nie bardzo jej wyszło. Co ciekawe, nie zniosła już więcej jaj, chociaż na chorą nie wyglądała i nie wygląda.
Absolutnie jej nie skreślam z planów lęgowych w następnym roku.
Druga tak wcześnie przeniesiona samica długo się zastanawiała nad swoim macierzyństwem, w końcu znosiła jaja, ale byle jak i byle gdzie. Nie wiem czy udziału w tym bałaganie nie miał samiec, ale nie bardzo miałem jak tego sprawdzić. W końcu wcześnie rano wstaję do pracy a wracam po południu.
Tej samicy też dam szansę na lęgi w przyszłym roku. Jest młoda, może okrzepnie, namysli się i będzie dobrą mamą.
Wreszcie przyszła prawdziwa wiosna i mogłem pozostałe trzy samice rozlokować na wolnym powietrzu. Wszystkie trzy dały mi przychówek i chociaż jest to w sumie tylko 13 sztuk to i tak się cieszę.
Miałem bowiem po drodze też przygodę z drapieżnikami, które najzwyczajniej w świecie zjadły mi kilka młodych ptaków, a pewnej nocy tak wystraszyły ptaki w wolierach, że straciłem przez to samca i samicę.
O szkodach wyrządzonych w samochodzie moim jak i mojej żony wspominać nie warto.
Był taki moment w sezonie hodowlanym, że chciałem z braku efektów mojej pracy hodowlanej po prostu go przerwać, na szczęście nie zrobiłem tego.
Zabezpieczyłem lepiej woliery i klatki, uruchomiłem na nocną zmianę naszego pieska, owczarka i jakoś poszło.
Przesunąłem nawet urlop na wrzesień, byle tylko dostatecznie długo opiekować się ptakami.
Należy odpowiednio tonować ptaki, przysłaniać okna, podawać ubogą mieszankę i spokojnie czekać na prawdziwą wiosnę.
Wtedy rezultaty hodowlane powinny być znacznie lepsze.
Powyższe nie dotyczy oczywiście hodowli klatkowej wewnątrz pomieszczeń. Tam wszystko jest znacznie prostrze i łatwiejsze do przewidzenia. Nie ma problemu z gryzoniami i dzikimi ptakami przenoszącymi różne choroby, nie ma skoków temperatury, wilgotnego powietrza, dużego wiatru...itp.
Ale może też te wszystkie trudności sprawiają, że hodowla wolierowa jest ciekawsza ?
Jest już koniec października 2016 roku, ptaki zmieniły upierzenie. Samce "natura" mają fajne, duże czerwone maski.
Vitkopfy ubrały się w maski pomarańczowe, czyli takie jakie mają byc.
Pogoda niestety nie jest najlepsza, wilgotno jest u nas tej jesieni, toteż daję ptakom więcej dobrej mieszanki niż zwykle. Do tego trochę witamin i dużo różnego rodzaju gritów, żwirków, piasku z anyżem, prażonych skorup z jajek i węgla drzewnego.
O zieleninie też nie zapominam, chodzę regularnie na łąkę, gdzie jeszcze co nieco można znaleźc. Moje ptaki uwielbiają się bawic gałązkami, a właściwie igłami świerkowymi. Z tym "towarem" akurat problemu nie mam, bo w moim ogrodzie rosną dwa świerki.
I jeszcze ta niezastąpiona gwiazdnica, której w tym roku jest (przynajmniej w mojej okolicy) znacznie mniej niż w roku ubiegłym.

Rok hodowlany 2017

W roku 2017 zestawiłem sześć par lęgowych mając nadzieję na dobry rok. Ale każdy rok jest inny i ciągle człowiek jest zaskakiwany.
Udało mi się uzyskać 12 młodych ptaków, co nie jest wielkością oszałamiającą jak na sześć par hodowlanych. Ważne, że ptaki są zdrowe i ładne.
Trafił się wśród młodych ciekawy witkop i ptaszek brunatny. Cieszę się, że większość młodych to samice, których ciągle na rynku brakuje.



Szczygły - hodowla - uwagi hodowców z zagranicy

Szczygły stają się płodne od dziesiątego miesiąca życia. Jeśli planujemy wykorzystać je do lęgów to najlepiej zrobić to po ukończeniu 12 miesiąca życia . Podczas hodowli, pary trzymać powinno się razem. Korzystne jest aby nie pozwolić na więcej niż 2 mioty, aby nie wyczerpać samicy. Szczygieł syberyjski (hodowlany) w ogóle nie ma problemu z obecnością człowieka, jest to ptak śmiały, w przeciwieństwie do ptaków dziko żyjących.
Pierwsze oznaki gotowości reprodukcyjnej szczygłów.
Pod koniec lutego lub na początku marca samce szczygłów zaczynają trenować śpiew aż do pełnego zakresu swoich umiejętności wokalnych. Proces ten trwa 3-4 tygodnie, aż do końca marca. W tym czasie dochodzi do zalotów między parami lęgowymi. Samiec siedząc na żerdzi wysokim śpiewem przyciąga samicę. Samica zbliża się powoli, dopóki nie znajdą się na tej samej gałęzi. Ona obniża swój dziób i kręci się tam i z powrotem, podnosząc oba skrzydła. Nie są zatem widoczne żółte pióra. Samiec robi dokładnie odwrotnie, otwierając swoje skrzydła i opuszczając je wyraźnie pokazuje żółte pióra. Unosi przy tym ciało, otwiera pióra ogona i śpiewa głośno, potrząsając ciałem rytmicznie w przód i w tył. Jest kilka powtórzeń zachowania samicy, kiedy zachowuje się ona jak pisklę gotowe do karmienia, drgając skrzydłami i obniżając ogon. Samiec reaguje na takie zachowanie i przechodzi do krycia, będącego następnym etapem kojarzenia, który obejmuje budowę gniazda i kilka kopulacji w ciągu dnia, aż do złożenia przez samicę 4-6 jaj.
Właściwe miejsce dla szczygłów hodowlanych.
Hodowlane rezultaty jest łatwiej osiągnąć w klatkach mających ponad metr szerokości. Oczywiście wiele udanych lęgów odnotowano również w mniejszych klatkach hodowlanych, ale to wciąż nie jest regułą. Najpewniejszymi i najskuteczniejszymi w hodowli szczygłów są duże klatki i takie ma większość hodowców. Jako materiał sanitarny na podłodze używa się najczęściej żwirek. Różne firmy takowe polecają. Żwirek absorbuje wilgoć z ekskrementów, zmniejszając w ten sposób ryzyko zakażeniem kokcydiozą.
Gniazdo szczygłów.
Szczygły w przyrodzie lubią gniazda budować wysoko, w miejscach chronionych przez liście. Nie budują jednak gniazd całkowicie zamkniętych, ale takie Które umożliwiają im kontrolować okolicę. W przyrodzie wybiera wysokie, stabilne, konary w pobliżu pnia drzewa. W klatce, zwykle wybiera zewnętrzne gniazdo, zwłaszcza jeśli jest ono chronione przez liście. W naturze znaleźć można gniazda szczygłów oddalone od siebie w odległości 4,3 m i nie ma kłótni pomiędzy samcami. W klatkach jest to niemożliwe do zrealizowania, a istniejące napięcia i kłótnie między samcami miałyby negatywny wpływ na liczbę ich potomstwa. Dlatego w jednej klatce trzymamy jedną parę szczygłów. Wielu hodowców umieszcza dwa gniazda na parę aby miały wybór, przy czym jedno wewnętrzne i jedno na zewnątrz klatki. Z doświadczeń hodowlanych wynika, że 80% wykorzystanych gniazd to są te umieszczone na stanowisku zewnętrznym. To samiec "proponuje" samicy lokalizacje do utworzenia gniazda, a ona wybiera i rozpoczyna budowę. Konstrukcja gniazda zwykle jest zadaniem samic. Jednak zdarzają się w hodowli samce zarodowe, które pomagają w budowie gniazda. Niezwykle rzadko, ale się zdarza, że gniazdo zostanie zbudowane w całości przez samca! W przyrodzie początkowo budowa zewnętrznej części gniazda zaczyna się od suchych gałązek. W klatce ten etap odpada bo przecież konstrukcja gniazda jest gotowa. Przechodząc do budowy wewnętrznej części samica wybiera miękkie materiały, takie jak bawełna i pióra. Praca trwa zazwyczaj 4-6 dni, ale może być zakończona w krótszym czasie. Jest bardzo prawdopodobne, że gniazdo zostanie rozebrane nawet z 2-3 razy, dopóki samica nie będzie zadowolona z wyniku.
Jaja
Jaja szczygłów są jasnozielone z brązowo - czerwonymi plamami. Każdego ranka samica składa jedno jajo. Wiele razy tak bywa, że budowa gniazda nie jest zakończona nawet po zniesieniu pierwszego jaja. Zwykle liczba jaj wynosi 5 sztuk, nie wyłączając przypadków zniesienia 4 lub 6 jaj w gnieździe. Wysiadywanie jaj jest obowiązkiem samicy. Samiec zbliża się do gniazda tylko po to aby karmić samicę lub w celu ochrony gniazda. Wysiadywanie zasadniczo zaczyna się od zniesienia trzeciego jaja. Natura stworzyła ten system, aby trzy młode wykluły się w tym samym dniu, mając w ten sposób jednakowe możliwości rozwoju. Losy ptaków urodzonych w dniach następnych zależą od obfitości pokarmu w danym momencie ich urodzenia. Człowiek jednak lubi „poprawiać” naturę i zwykle wyjmuje jajka z gniazda podkładając atrapy, by po zniesieniu czwartego jajka oddać samicy jej produkty. W ten sposób młode klują się w jednym, czasami dwóch dniach, są więc o wiele większe szanse na wychowanie wszystkich wyklutych ptaków.
Pisklęta
W ciągu pierwszych 3 dni pisklęta leżą obok siebie z głowami do góry, tworząc piramidę w centrum której znajduje się ten ptak, który czuje się „najzimniej”. W pierwszych dniach samica nie wylatuje w ogóle z gniazda i w tym czasie obowiązkiem samca jest karmić samicę, dzięki czemu z kolei będzie mógł być dopuszczony do piskląt. W pierwszym dniu pisklęta nie robią odchodów. Od drugiego do szóstego dnia samica utrzymuje gniazdo w czystości zjadając odchody. Od siódmego do dwunastego dnia usuwa je z gniazda poprzez wyrzucanie. Po dwunastym dniu pisklęta stają się na tyle duże, że umieszczając tylną część ciała poza gniazdo oddają swoje odchody poza gniazdo lub na jego krawędzi. Pisklęta otwierają oczy gdzieś między piątym i szóstym dniem. Od tej pory wydają głosy a ich apetyt na żywność będzie bardzo duży i …uciążliwy dla rodziców. Szósty dzień jest dniem w którym należy założyć obrączki na nogach. W tym dniu nogi ptaków już są dość duże, a przy tym ptaki mocno już trzymają je pod sobą, niejako chroniąc obrączkę przed samicą, która mogłaby uznać obrączkę jako odchody i zranić pisklę, a nawet wyrzucić z gniazda. Od ósmego dnia raczej należy unikać bezpośredniego kontaktu z gniazdem. Istnieje obawa, że pisklęta się wystraszą, wyskoczą z gniazda a nawet zranią. Od 12 do 14 dnia pisklęta opuszczają gniazdo i krzycząc pokazują miejsce w którym się znajdują tak, żeby samiec je zauważył i nadal karmił. Samica w tym czasie zaczyna interesować się i budować nowe gniazdo, bo stare jest bezwartościowe, pełne brudu zgromadzonego w nim przez ptaki z poprzedniego lęgu. Pisklęta stają się w pełni niezależna od 28 do 30 dnia życia. W tym czasie hodowca musi ponieść wysiłek i wyżywić ptaki, zapewnić im kiełkujące nasiona, które są bogate w składniki odżywcze. Nadchodzi wreszcie czas, kiedy musimy usunąć młode z klatki rodziców, którzy już rozpoczęli budowę kolejnego gniazda. Młode ptaki przeszkadzają w tej robocie a poza tym samiec będzie je gonił, uważając je za konkurentów.
Pierzenie
Wszystkie pisklęta trzymać się powinno w dużej klatce typu wolierowego, w której mogą swobodnie latać, wzmacniając mięśnie i wymieniając pierwsze pióra. Maska na głowie szczygła tworzy się przeważnie w sierpniu – wrześniu. Niezwykle ważne jest w tym czasie podawanie młodym ptakom dużo zieleniny, od niej zależy w dużej mierze wygląd zewnętrzny ptaków po okresie pierzenia.

Rozpoznawianie płci szczygłów

Szczygieł – on czy ona ? Najłatwiej po śpiewie.
Jak rozróżnić samca od samicy ? Jest to przecież w prawidłowym prowadzeniu hodowli fundamentalna sprawa, dopiero potem na tapecie może być pochodzenie, kolor upierzenia, itp.
Najpewniejszą oznaką, że mamy do czynienia z samcem jest śpiew, bo to właśnie samiec szczygła śpiewa.
A kolor upierzenia ? No cóż, różnie z tym jest. Sprawa nie jest prosta, bo też nie zawsze tak jest, że ptaki mają typowe dla swojej płci oznaczenia w kolorze upierzenia. Niemniej spróbuję określić typowe ( wydawałoby się) różnice w upierzeniu pomiędzy samcem a samicą szczygła.
Maska:
Samiec szczygła ma maskę, która kończyc się powinna conajmniej na końcu oka, zarówno pod jak i nad okiem. Najczęściej kończy się za okiem. U samicy maska kończy się w połowie lub przed końcem oka.
Powyżej opisane cechy dotyczące maski samca i samicy, nie są jednak stu procentową regułą. Występują samice mające duże maski, ale też i samce ze stosunkowo małymi maskami.

Samiec

Samica
Wąsy:
Pomiędzy maską a dziobem szczygły mają tzw. wąsy. U samców powinny one być koloru czarnego, natomiast samice mają wąsy brązowe.

Samiec

Samica
Skrzydło:
Po rozwinięciu skrzydła szczygła patrzeć należy na tzw. kolanko. U samca powinno być czarne, samice mają je brązowe.

Samiec

Samica
Głowa:
Zwrócic należy uwagę na czarny krzyż znajdujący się na głowie ptaka. U samca jest on czarny. Samica na czubku głowy ma krzyż w kolorze brązowym.

Samiec

Samica
Kloaka:
Odwracając ptaka brzuchem do góry sprawdzic można położenie kloaki. U samicy skierowana jest ona do tyłu, natomiast samiec ma kloakę skierowaną do góry.
Ta różnica widoczna jest bardziej u osobników starszych, z młodymi ptakami nie jest już tak różowo, tzn. różnice nie są zbytnio widoczne.

Uwagi: Fajnie to wszystko wygląda w opisie, w rzeczywistości nie jest jednak takie proste. Powyższy opis różnic w upierzeniu samców i samic ma jeszcze jedną istotną wadę. Mowa jest w nim o ptakach typu „natura” lub do nich zbliżonych kolorem upierzenia.
Im jednak bardziej skomplikowana mutacja barwna tym jest trudniej w rozpoznaniu płci i w takim przypadku śpiew ptaka jest decydujący.
Przy zakupie ptaka nawet to nam nie pomoże, który bowiem szczygieł śpiewa przy obcym człowieku ?
Wytrawni hodowcy dają sobie radę z rozpoznawaniem płci, mają po prostu tzw. „oko”. Są i tacy, którzy dla pewności używają np. wahadełka, ale o tej metodzie, mającej tylu zwolenników co przeciwników, a może tych ostatnich nawet więcej, napiszę może innym razem.
Czy można poznac już w gnieździe, który z ptaków jest samcem a który samicą ?
Trudna, bardzo trudna sprawa. W internetowej literaturze spotkałem się z tezą, że kształt dzioba może byc jakąś wskazówką do określenia płci. Podobno pisklęta samców po urodzeniu mają dzioby "długie i wąskie u podstawy", zaś samic "grube". Wyczytałem też, że płec piskląt mozna też poznac po kolorze wąsów.
Szczerze muszę powiedziec, że nie jestem ani znawcą, ani praktykiem w określaniu płci piskląt szczygłów, dlatego póki co, do powyższych metod podchodzę z rezerwą. Niemniej w przyszłym sezonie lęgowym potrenuję trochę, ponotuję i przekonam się ile są warte.

Strona wykorzystuje pliki cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia przeglądarki.